sobota, 20 października 2012

rozdział 71

Jutro są urodziny Carlosa. Nie wiem jak to zniosę. Chciałam mu wszystko powiedzieć, ale teraz już na pewno tego nie zrobię. Znalazł sobie jakąś, a ja... Kim ja właściwe dla niego byłam? Pewnie ucieszył się, gdy z nim zerwałam, ale po co to wszystko? Przecież... Ja naprawdę myślałam po tym wszystkim co się zdarzyło, że on chciałby nadal być ze mną. Kilkakrotnie przecież prawie byśmy się pocałowali. Za każdym razem nam przeszkadzano, a tu nagle okazuje się, że żyłam tylko złudnymi nadziejami. On miał już kogoś innego. Byłam wściekła! Choć nie wiem czy na siebie czy na niego. Zostałam sama z dzieckiem, a co mam teraz ze sobą zrobić? Teraz nie ma opcji, muszę się stąd wyprowadzić. Kiedyś myślałam, że Carlos to ten jedyny. Pozory jednak mylą... U wszystkich się układa, jedynie nie u mnie. Co ja zrobiłam takiego w życiu, że teraz muszę cierpieć?
- Cholera! - walnęłam pięścią z nocną szafę, a coś z niej spadło
Schyliłam się, aby to podnieść, a w tej chwili zauważyłam wystające z mojej torby buciki. Z uśmiechem  na ustach wyciągnęłam je i po raz kolejny oglądałam. Położyłam dłoń na brzuchu, jak na razie tylko delikatnie zaokrąglonym. Wystarczyło założyć luźniejszą bluzkę i ci co nie wiedzieli o ciąży, jeszcze nic nie wiedzą. Całe szczęście.
Widziałam się wczoraj z Łukaszem. Na samą myśl co on wymyślił przeszył mnie dreszcz, a w oczach pojawiły łzy. Przecież... On spisuje się na śmierć! Straciłyśmy Julkę, a teraz jeszcze do tego i On? Mimo, że kiedyś nie lubiłam Go i wydaje mi się, że ze wzajemnością to teraz mam zupełnie przeciwne uczucia. Nie chciałam, żeby skrzywdził Karolinę, a On zawsze umiał się w coś wpakować, jednak tworzyli ładną parę. Nie wyszło im, ale jednak trafiła na Jamesa. Na pewno wyszło jej to na dobre, bo przy nim może czuć się bezpiecznie, ale... Najgorsze jest to, że Łukasz nadal ją kocha. To widać z daleka, a z tego wszystkiego chce zrobić coś takiego. Widzieć płaczącego faceta, którymi mówi o osobie, którą kocha... Nie mogłam tego znieść. Tłumaczy się tym, że chce, aby była Ona szczęśliwa z Jamesem. Jednak czy będzie szczęśliwa wiedząc na co on się pisze? Prędzej czy później... Nawet nie chce o tym myśleć. Czy on wiecznie musi mieć głupie pomysły?!
- Co tam? - do pokoju weszła uśmiechnięta Magda
- Nic... - przyjrzała się mi uważnie
- Jasne, co jest?
Prędzej czy później i tak się dowie. Opowiedziałam jej o Łukaszu i o tym co chce zrobić. Chciał tu przyjechać i się pożegnać. Tylko... Ja wiem i nie mogę pogodzić się z tą myślą, a co z Karoliną? Ona przeżyje to najbardziej. To Ona była z nim najbardziej związana. Kto mu w ogóle taki pomysł podsunął. Magda, gdy tylko usłyszała z jej oczu popłynęły łzy. Tak samo ja zareagowałam wczoraj. Chwilę wypytywała mi czy to naprawdę prawda, a gdy kolejny raz z kolei jej potwierdziłam, wyszła szybko z pokoju.
- Magda! - szybko za nią podążyłam, a w wejściu minęła się z Karoliną
- Magda! - także ją zawołała, ale nawet się nie zatrzymała
- Co się stało?! - spojrzała na mnie
- Nic, spokojnie. Umówiła się z koleżankami i nie chce się spóźnić.
- Na pewno?
- Tak. Jak tam w pracy? - spytałam, chcąc zmienić temat
Podłapała temat i opowiedziała o swojej pracy. A ja? Nie mam pieniędzy, nie mam pracy i będę samotną matką. W lepszej sytuacji nie mogłam się znaleźć. Rodzice nadal żyją w przekonaniu, że jestem z Carlosem. W końcu będę musiała im wyznać prawdę, bo najlepszym wyjściem będzie mój powrót do Polski. Tu mnie nic nie trzyma przecież.

~Magda
To jest jakiś żart! Denny żart! Przecież on nie może tego zrobić! Ja nie chce stracić przyjaciela! Dlaczego on chce to zrobić?! Wybiegłam z domu, mijając się z Karoliną. Mam nadzieję, że jednak Karola wymyśli mi jakąś dobrą wymówkę. Ona miała się nie dowiedzieć... Nie od nas. Jeśli to prawda to o wszystkim ma jej powiedzieć sam. On jest nienormalny! Gdy znalazłam się pod domem jego cioci i znalazłam w domu, od razu pobiegłam na górę do jego pokoju.
- Powiedz, że to nie jest prawda. Że nie chcesz tego zrobić. - powiedziałam, gdy tylko otworzyłam drzwi
Spojrzał w moje oczy i nic nie odpowiedział. Wyczekiwałam zaprzeczenia jednak w jego oczach był jedynie smutek.
- Nie możesz tego zrobić! Nie możesz nas zostawić! Łukasz, błagam nie rób tego! Ty jesteś nienormalny! Dlaczego chcesz to zrobić?! Przecież skazujesz się na pewną śmierć! Pomyśl! I błagam zrezygnuj! Nie zostawiaj nas! Rozumiesz?! Słyszysz co do Ciebie mówię?! Łukasz! - wściekła zaczęłam uderzać go pięściami, a ten jedynie mocno mnie przytulił
Nie byłam w stanie. Tak bardzo się martwiłam. Nie chciałam tego, przecież to nie może się stać! Mocno go objęłam i płakałam. Nie mogłam nad tym zapanować, a nawet nie chciałam. Tyle dla nas zrobił, a teraz chce zrobić coś takiego. Przecież to dobry człowiek, a dlaczego pisze się na pewną śmierć?!

-----------------------------------------------------------------
Taki smutaśny rozdział :) ale zbliża się coś... ;D nie powiem co, myślcie i może się domyślicie ;D
Spokojnie... Wy chcecie zgody Carlosa i Karoliny. Każdy z Was jest pewny, że oni się pogodzą? ;D Ajjj.... Wiem, lubię kręcić ;D i mieszać Wam w głowach ;D nie każde moje słowo jest na poważnie ;) tyle Wam powiem :D
Mam nadzieję, że się podobało :]

Sabgli to jest jakoś 10-11 tydzień. Sama nie jestem pewna :P

Anonimowy :) nie wiem jak się zwrócić :) to nie do końca jest tak z Carlosem, że przespał się z nią :)

Sylwietta a po 4 dniach pasuje? xd ale nie przyzwyczajajcie się! :D

ScaredGirl jeszcze nie widać :P 3 miesiąc to jeszcze nie tak bardzo jest widoczny, poza tym Karola coś tam o tym wspominała w rozdziale ;)

Epic Rusherka a jak nie Logan, ani Carlos? ;D

wtorek, 16 października 2012

rozdział 70

Następnego obudziła mnie Magda i zaczęła prosić mnie, żebym przyniosła jej jakieś picie z kuchni. Sama bała się wyjść, bo wyszła by z tego konfrontacja z Karoliną. Zaspana zeszłam na dół i zaraz wrócił z butelką wody, ale gdy otworzyłam drzwi, zdziwiłam się. Karola już pojawiła się w pokoju. Nie sądziłam, że ją tu zastanę. Podałam wodę Magdzie, zgarnęłam szlafrok i zeszłam z powrotem na dół, ale gdy tylko zobaczyłam kto tam jest, zawróciłam, ale zakręciło mi się w głowie i oparłam się o ścianę. Przed oczami miałam same czarne plamki, które wirowały, jednak szybko ten stan minął.
- Karolina, wszystko w porządku? - usłyszałam, a ktoś dotknął mojej dłoni
- Tak. - odparłam, opierając się nadal o ścianę z zamkniętymi oczami
- Na pewno?
- Tak, na pewno. - otworzyłam oczy i spojrzałam w oczy Jamesowi
- Martwię się o Ciebie.
- Nie martw się o mnie tylko co z Twoimi dziewczynami się stanie. Karolina gada z Magdą i nie wiem czy to dobrze, że je same zostawiłam.
- Obawiam się, że dobrze. - uśmiechnął się, a do mnie dotarło to, że Karolina się pogodziła z tą myślą, iż ta dwójka siebie kocha
Zaraz z pokoju wyszła uśmiechnięta Magda, a Karolina za nią i skierowała się do pokoju Kendalla. Temu to się zbierze opieprz za wczoraj... Czy ja dobrze usłyszałam? Gdy tylko zjawiła się tam, usłyszałam coś w stylu pisku? Czyżby Kendall tak się jej obawiał?
- Nie bij! - to na pewno był Kendall, a ja z Magdą i Jamesem wybuchliśmy śmiechem
Podeszłam do drzwi w celu podsłuchania tam czegoś, a dowiedziałam się co Karola mu powiedziała. Że jest zła, że ją upił, ale że akceptuje ich związek tylko jeśli już więcej jej nie upije. Nie potrafię być poważna! Zaniosłam się śmiechem, a zaraz drzwi się otworzyły. Wyszczerzyłam się w stronę Karoliny, ale zaraz obie się zaśmiałyśmy, a za nami reszta osób będąca przy nas. Spojrzenia Magdy i Kendalla się spotkały i oboje chcieli ruszyć w swoją stronę i prawie zrobili już krok, ale cofnęli się. Ich wzrok przeniósł się na panią Maslow, która przekręciła oczami.
- No przecież to akceptuje. - uśmiechnęła się, a Magda zaraz znalazła się w uścisku Kendalla
- W końcu wszystko ok! - usłyszałam śmiech Carlosa, a moja mina od razu zrzedła
Przypomniało mi się wszystko z dnia wczorajszego. Wracam sobie do domu, mając nadzieję, że może jednak opacznie zrozumiałam słowa Carlosa i chciał się pogodzić, ale gdy tylko kieruję się do jego pokoju to widzę otwarte drzwi i leżącego na łóżku chłopaka w samych spodniach, a po chwili z łazienki wychodzi dziewczyna, zakładająca męską bluzkę. Nikogo innego nie było przecież w domu, bo to on jako jedyny został. Podobno miał się przespać, bo był wyczerpany, ale dopiero potem okazało się o co mu dokładnie chodziło! Głupia miałam nadal nadzieję, a wszystko we mnie pękło, gdy zobaczyłam tą dziewczynę. Moje serce rozpadło się wtedy na milion kawałeczków...
Widząc jego uśmiechniętą teraz twarz, poczułam się jakbym dostała jeszcze mocno dużym kamieniem, w zranione już serce.
- Idę jeszcze pospać przed moim wyjściem skoro mogę. - starałam się powiedzieć to rozbawiona, a potem ze śmiechem potargałam Magdzie włosy i udałam się do pokoju

~ Magda

Jest szczęśliwa. Nie! Ja jestem prze szczęśliwa! Karolina zgodziła się i nie ma nic przeciwko mnie i Kendallowi! Wszystko zaczyna się układać! Jeszcze tylko jedna para się musi zejść, ale za nimi nie da się nadążyć. Raz jest dobrze, a teraz to Karolina gdyby mogła zabiłaby go wzrokiem... Coś się wczoraj musiało wydarzyć, ale niestety ja z wczoraj nic nie pamiętam.
- Co się wczoraj działo, co? Bo ja nie pamiętam nic oprócz tego, że zasnęłam na łące.
- Zadzwoniłem do Jamesa i z Karoliną przyjechali po nas. Ty byłaś w o wiele gorszym stanie, skarbie. - zachichotał i cmoknął mnie w czoło
- Spadaj! - dźgnęłam go łokciem
- Jesteś pewna? - mocno otulił mnie rękoma i łaskotał po szyi nosem
- Nie rób tego! - ale i tak ten wariat zaczął mnie łaskotać
- Kendall! - zaniosłam się śmiechem
Uwielbiałam takie dni i bardzo mnie to cieszyło, że nie musieliśmy się ukrywać. Oczywiście przez znajomymi, bo przed paparazzi musieliśmy...

------------------------------------------------

Się uśmiechałam pisząc to :D Piszczący Kendall <3 Nie było mnie 11 dni, to dużo? :) chyba znam odpowiedź... xd

piątek, 5 października 2012

rozdział 69

Wyszedłem w domu, aby od tego wszystkiego odpocząć. Wszyscy są na dobrej drodze, mają swoje miłości, a ja jestem sam jak palec. Karolina z Jamesem, słitaśne małżeństwo, Magda z Kendallem, szczęśliwa para najmłodszych, Karolina z Carlosem się zaraz pogodzą, a ja to się mogę z poduszką poprzytulać i po miziać. Skierowałem się do kawiarni w celu napicia się jakiejś dobrej kawy. Siedziałem przy tym stoliku i chciałem coś zmienić w swoim życiu. Zawsze pomagam innych, a o sobie nigdy nie myślę. Dobra, raz myślałem i przesadziłem... Gdy dopiłem kawę i wstawałem, wpadłem na kogoś.
- Cholera! Chodzić nie umiesz?! - krzyknęła na mnie blondynka
- Przepraszam. Nie chciałem.
- Ty nie chciałeś, a ja teraz będę się tłukła do domu w poplamionej bluzce!
- Ej, wyluzuj co? Nie chciałem.
- Chrzań się! - odeszła ode mnie stukając obcasami, ale pobiegłem za nią
- Mieszkam niedaleko. Chcesz to pojedziemy i spierzemy tą plamę.
- I na co liczysz? Na darmowy seks?
- Nie wyobrażaj sobie za dużo. Chce tylko pomóc. Po za tym nie mieszkam sam, nic Ci nie zrobię! - wkurzyłem się na nią, przecież niespecjalnie na nią wpadłem!
Zaraz skierowaliśmy się w drogę do domu, a jak się okazało Andrei - powiedziała mi swoje imię, gdy już przestała na mnie warczeć - to pokazałem gdzie jest łazienka, a sam poszedłem zrobić coś do picia.
- Twoja dziewczyna się chyba wkurzyła jak mnie zobaczyła. - w kuchni pojawiła się i ona
- Nie mam dziewczyny.
- A to Twoja współlokatorka jest zazdrosna, a z resztą nie ważne. Sory, że tak wcześniej na Ciebie nakrzyczałam.
- Zapomnijmy, ok? I zacznijmy tą znajomość od początku. - puściłem w jej stronę oczko
- Nie myśl sobie od razu za dużo.

~Karolina

Jest w ogóle zajebiście! Najpierw chciał mi powiedzieć, że chce, żeby wszystko było pomiędzy nimi normalnie, bo już ma jakąś panienkę! Trzasnęłam mocno drzwiami i opadłam na łóżko, zanosząc się po raz kolejny dziś płaczem. To zabolało, że Carlos mnie nie chce...
- Coś się stało? - usłyszałam Carlosa w drzwiach
- Wyjdź! - krzyknęłam, rzucając w niego pierwszym lepszym co miałam pod ręką, a ten zamknął szybko drzwi
- Co jest?! - krzyknął zza nich
- Nie chce Cię znać!
Nie mogłam przestać płakać. Myślałam, że jeszcze się zejdziemy, ostatnio nawet dawał mi takie znaki, a teraz co? Teraz wszystko poszło się... do śmieci. Gdy nagle drzwi otworzyły się, a w nich pojawiła się Karolina z pijaną Magdą. Spojrzała na mnie i położyła szybko Magdę na łóżku, podeszła do mnie i mocno przytuliła. Teraz właśnie tego było mi trzeba. Nienawidzę go! Nienawidzę po prostu!

~Logan

Z Andreą świetnie mi się rozmawiało i podobało mi się, że mówiła wszystko szczerze prosto z mostu, a że bez ogródek to mniejsza o to. Nagle wszyscy pojawili się w domu, a jak zauważyłem Magda nam się z Kendallem upiła.
- Karolina to ich chyba zabije jutro. Mogli sobie darować te wino. - wszedł do kuchni James i spojrzał pytająco na mnie
- James poznaj Andreę. Andrea to James. Mój kumpel z zespołu.
Chwilę potem dziewczyna musiała się zbierać. Co do czego, to ma rację. Jutro będzie tu awantura, że Kendall upił Magdę i pewnie zabroni im się spotykać. Jakie te życie jest dziwne... Jak bardzo miłość komplikuje nam życie. Ale serce nie sługa, samo wybiera.

-------------------------------
Powitajmy na pokładzie tego opowiadanie Andreę! :D Edzia, witaj w gronie znajomych BTR-ów xd
I co? Edzia ma dziś urodziny! Pisałam Ci już życzenia, ale i tak jeszcze raz życzę Ci naj, naj, najlepszego wszystkiego ;)
Rozdziały do przodu się skończyły... Trzeba się wziąć w garść i coś napisać, ale co ja Wam tu będę biadolić xd Do napisania, moi drodzy Czytelnicy <3