Rano obudził mnie czyjś pocałunek. Otworzyłam oczy i zauważyłam, że śpię z Kendallem w jednym łóżku, a zaraz przypomniało mi się co ja tu robię. Tylko, że teraz Kendall zamknął oczy tak jakby nie chciał, żebym się dowiedziała o tym co zrobił.
- Kendall, co to było? - odezwałam się, ale nawet się nie poruszył
- Kendall, wiem, że nie śpisz. - spojrzał na mnie jednym okiem
- Yyy... Ja nic nie zrobiłem.
- Jeśli pocałunkiem nic nie nazywasz to... - wpił się w moje usta, ale odsunęłam się od niego i jak najszybciej wyszłam z pokoju
Do cholery! Pomiędzy nami jest tyle lat różnicy! Karolina tego nie zaakceptuje! Nie mogę zniszczyć przyjaźni ich wszystkich, gdy coś się nie uda! Poza tym on jest gwiazdą, po co ja się w nim zakochałam, a jeszcze do tego wychodzi na to, że on też coś do mnie czuje!
- Magda! - zatrzymał mnie, gdy miałam otworzyć drzwi
- Nie to niemożliwe! - wpadłam do pokoju i zsunęłam się po ścianie
- Magda, do cholery! Ja zakochałem się w Tobie! - powiedział mi to prosto w oczy
- No ten... Ja może wyjdę... - odparła Karolina i szybko wyszła stamtąd
- Kend, daj mi spokój!
- Powiedz mi tylko czy coś do mnie czujesz?
- Daj mi spokój.
- Nie czujesz nic do mnie?
- Daj mi spokój, rozumiesz co to znaczy?!
- Powiedz! - krzyknął wściekły
- Tak! Czuje to samo, ale to jest nierealne! - chciałam wyjść z pokoju, ale przyciągnął mnie do siebie i pocałował, a ja nie potrafiłam się temu oprzeć... Chciałam to zakończyć, nie dać się wciągnąć w te sidła, ale nie udało mi się to...
~Karola 2
No to się będzie działo, ale teraz Kendall wyznał jej wszystko, więc wszystko jest na dobrej drodze. Niech im się uda mimo, że dzieli ich spora różnica wieku, ale miłość przetrwa wszystko. Podobno... W salonie zastałam Carlosa, siedzącego na kanapie.
- Cześć. - odezwałam się i usiadłam na fotelu, a ten przyjrzał mi się uważnie
- Cześć. - odparł, więc nie pamięta tego co działo się wczoraj
Przez długi czas siedzieliśmy w ciszy i żadne z nas tego nie przełamało. Nikt też nie pojawił się w salonie, nawet przechodząc gdziekolwiek.
- Karolina, bo... - zaczął, ale ktoś w tym momencie zszedł z góry
Co chciał mi powiedzieć? Ucieszyłoby mnie to czy wręcz przeciwnie? Nagle zauważyłam, że Magda wybiegła do ogrodu, a za nią Kendall tylko, że z tego powodu, że po wczorajszym jeszcze mu do końca przeszło, zaliczył bliskie spotkanie z podłogą. Poszłam szybko za Magdą, bo coś się musiało stać. Podeszłam do niej, a ta wtuliła we mnie, ale nie starałam się dowiedzieć o co chodzi. Będzie chciała to powie. Widocznie poszło coś nie tak. Zaraz pojawił się za nami Kendall, ale przytrzymała mnie przy sobie i nie pozwoliła odejść. Pokręciłam głową, patrząc na niego.
- Magda, proszę. Pogadaj ze mną. - jednak odezwał się cicho, ale nie puściła mnie i nie spojrzała na niego
W końcu jednak dał sobie spokój i wrócił do domu. Postałyśmy przytulone do siebie chwilę, a po chwili jednak odsunęła się ode mnie i otarła łzy. Spojrzała na mnie, a ja delikatnie się do niej uśmiechnęłam.
- Dziękuje, ale nie chce o tym rozmawiać. - odezwała się pierwsza
- Dobrze, nie będę nalegać.
Gdy wróciłyśmy do środka, była tam cisza jak makiem zasiał. Po części na pewno było to spowodowane tym, że chłopcy byli upici. Po części Kendall, że tak powiem pokłócił się z Magdą. Młoda skierowała się na górę, a ja zastanawiałam się co ze sobą zrobić.
- Karolina, możemy pogadać? - usłyszałam za sobą, a moje serce zaczęło szybciej bić
- O czym? - odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam w jego brązowe urzekające tęczówki
- Bo ja chcia... - kolejny raz tego dnia mu przerwano
Logan schodził ze schodów, a nie wiem jak to zrobił, gdy nagle wylądował na dole. Od razu pobiegłam do niego i zmartwiłam się czy nie stało mu się coś, ale podniósł się i stanął prosto.
- Nic mi nie jest, tylko kac. - chwiejnym krokiem chciał dojść do kuchni, ale jakoś mu to nie szło, więc pomogłam mu tam dojść i zajęłam się nim, aby jak najszybciej mu to przeszło, bo wyglądał okropnie
--------------------------------------------------
Wiecie co? Ja już sama nie wiem ile kto ma teraz lat xD Bo ja już chyba opisałam ich dwa lata życia. Chyba. Ja naprawdę już nie wiem ;)
Ajj... Ja wiem, że bardzo Wam się podoba Logan i 'powietrze' ;D Niedługo się nim zajmę, muszę pomyśleć co go w życiu spotka ;) Chyba się teraz nim zajmę, bo nie wiem co ma się teraz dziać w opku :)
piątek, 7 września 2012
niedziela, 2 września 2012
rozdział 62
Byliśmy z Łukaszem na spacerze, aby tak po prostu się poszwendać, a po powrocie do domu, gdy zawołałam chłopaków nie odezwał się żaden. Cisza w domu. Zadzwoniłam do Jamesa, a jego telefon odezwał się w salonie. Podążyłam tam, a po chwili usłyszałam czyjeś jęczenie. Rozejrzałam się po pokoju, a za drzwiami, który można było wejść do środka leżał Logan.
- Cholera, Logan! - podbiegłam do niego, ale zaraz wiedziałam co z nim jest, a reszta chłopaków leżała w ogrodzie przy basenie
- O... Karola. - ocknął się
- Chodź. - w jakiś sposób udało mi się pomóc mu wstać i doprowadzić do jego pokoju
- Dziewczyny, chodźcie mi pomożecie. - wychyliłam głowę do ich pokoju
- W czym? - zdziwiły się
- Chłopcy się upili, a teraz leżą w ogrodzie.
Gdy tylko ich zobaczyły, wybuchły śmiechem. No cóż, widok był cudowny, a śmiech dziewczyn 'obudził' ich. Ja podeszłam do Jamesa, a za to Magda do Kendalla. Zobaczyłam, że Karolina zastanawiała się czy podejść do Carlosa, więc posadziłam z powrotem Jamesa na trawie i chciałam podejść do niego.
- Nie ok, jest pijany, więc jutro nic nie będzie pamiętał. - odezwała się i podeszła do niego
- Moja Karolcia... - odezwał się i przytulił do niej
- Carlos, przestań. Chodź na górę. - odsunęła go
- A wiesz, że ja Cię kocham? Tylko nadal nie mogę znieść tego, że stwierdziłaś to, że niby jestem dzieciakiem. Poważnie tak jest? - bełkotał w tym swoim pijackim języku przez całą drogę do domu, a gdy się rozejrzałam ja zostałam jedynie na zewnątrz z Jamesem
- Chodź i Ty pijaku. - odparłam rozbawiona całą tą sytuacją
- A wiesz, że ja Ciebie kocham? - próbował stanąć prosto, ale nie udało mu się to
- Wiem, James.
- I jestem zazdrosny o Łukasza. Bardzo, bardzo.
- Ale James...
- Ale ja Ci ufam, więc wiesz...
~Karola 2
Zastanawiałam się czy pomóc Carlosowi dotrzeć do jego pokoju, ale w końcu przemogłam się i podeszłam do niego. Jest pijany i oby tego nie pamiętał. Za to zaczął mówić, że mnie kocha, a ja miałam cholerną ochotę go pocałować i przeprosić za to, że nazwałam go dzieciuchem, ale nie. Jeśli teraz bym mu darowała to przecież nie zmieni się i nadal będzie robił to samo. Po za tym jest pijany, więc gdy wytrzeźwieje wcale nie musi być tak jak teraz. Może to tylko taka gadka, gdy jest pod wpływem alkoholu? Gdy dotarliśmy do jego pokoju, położyłam go jak najdelikatniej na łóżku i starałam się go rozebrać. Gdy jakoś mi się udało i miałam już wyjść wtedy przyciągnął mnie do siebie i wpadłam na niego.
- Carlos, jesteś pijany. - starałam się z niego zejść, ale trzymał mnie mocno
- Daj mi spokój. - próbowałam dalej, ale nic z tego
- Zostajesz. - położył mnie obok siebie i wtulił we mnie jak mały chłopczyk
Nie chciałam tu być. Gdy tylko uśnie, wyjdę stąd. Nie zostanę tutaj, przecież rano byłaby awantura i jeszcze bym usłyszała, że mnie nie kocha, a wolę żyć w świadomości, że jednak tak nie jest i może jeszcze się uda za jakiś czas, nie ze względu na dziecko. Czemu miłość musi być tak trudna? Muszę być pewna, że on jeszcze coś do mnie czuje i dopiero wtedy dowie się o ciąży...
~Magda
Cała czwórka się upiła, a teraz weź bądź mądry i zaprowadź ich do pokoju. Gdy odprowadzałam Kendalla do niego ze trzy razy wylądowaliśmy na ziemi. Do tego majaczył coś pod nosem, ale nic z tego nie rozumiałam. Mam jedynie nadzieję, że nie będzie miał przeze mnie i mój transport siniaków na swoim ciele, ale nie moja wina, że osoba pijaną trudno jest zaprowadzić do łóżka. Wiedziałam, że jest pijany i zapewne nie będzie pamiętał tego co się teraz wydarzy, więc go pocałowałam. Ostatnio nie pamiętał tego, że przyszedł do mnie do pokoju i całowaliśmy to teraz będzie tak samo. Wciągnął mnie do siebie na łóżko i objął.
- Jesteś dla mnie ważna. - szepnął, a zaraz jego usta ponownie odnalazły moje
Upił się i mówi prawdę czy ja za dużo sobie wyobrażam? A może pomylił mnie z jakąś dziewczyną? Chciałam wrócić do swojego pokoju, ale trzymał mnie nadal w objęciach i nie pozwolił odejść, więc zostałam. Czy to możliwe, że on coś do mnie czuć? Czternastoletnia dziewczyna z dwudziestotrzyletnim chłopakiem? Nie to jest niemożliwe. Nawet nie biorę tego pod uwagę. Może kiedyś o nim zapomnę...
----------------------------------------
Ja wiem, że Kendall nie ma jeszcze 23 lat, ale opowiadanie rozpoczęło się w 2012 i no cóż, ich życie w moim wykonaniu trwa już ponad rok :)
Wiem, krótki, ale zostałam wybłagana o niego, a nie chce od razu zdradzać co przyniesie za sobą te upicie chłopaków ;D Więc to dla Ciebie Karola ;)
I mam do Was jeszcze takie pytanie... Która para jest Waszą ulubioną? :)
- Cholera, Logan! - podbiegłam do niego, ale zaraz wiedziałam co z nim jest, a reszta chłopaków leżała w ogrodzie przy basenie
- O... Karola. - ocknął się
- Chodź. - w jakiś sposób udało mi się pomóc mu wstać i doprowadzić do jego pokoju
- Dziewczyny, chodźcie mi pomożecie. - wychyliłam głowę do ich pokoju
- W czym? - zdziwiły się
- Chłopcy się upili, a teraz leżą w ogrodzie.
Gdy tylko ich zobaczyły, wybuchły śmiechem. No cóż, widok był cudowny, a śmiech dziewczyn 'obudził' ich. Ja podeszłam do Jamesa, a za to Magda do Kendalla. Zobaczyłam, że Karolina zastanawiała się czy podejść do Carlosa, więc posadziłam z powrotem Jamesa na trawie i chciałam podejść do niego.
- Nie ok, jest pijany, więc jutro nic nie będzie pamiętał. - odezwała się i podeszła do niego
- Moja Karolcia... - odezwał się i przytulił do niej
- Carlos, przestań. Chodź na górę. - odsunęła go
- A wiesz, że ja Cię kocham? Tylko nadal nie mogę znieść tego, że stwierdziłaś to, że niby jestem dzieciakiem. Poważnie tak jest? - bełkotał w tym swoim pijackim języku przez całą drogę do domu, a gdy się rozejrzałam ja zostałam jedynie na zewnątrz z Jamesem
- Chodź i Ty pijaku. - odparłam rozbawiona całą tą sytuacją
- A wiesz, że ja Ciebie kocham? - próbował stanąć prosto, ale nie udało mu się to
- Wiem, James.
- I jestem zazdrosny o Łukasza. Bardzo, bardzo.
- Ale James...
- Ale ja Ci ufam, więc wiesz...
~Karola 2
Zastanawiałam się czy pomóc Carlosowi dotrzeć do jego pokoju, ale w końcu przemogłam się i podeszłam do niego. Jest pijany i oby tego nie pamiętał. Za to zaczął mówić, że mnie kocha, a ja miałam cholerną ochotę go pocałować i przeprosić za to, że nazwałam go dzieciuchem, ale nie. Jeśli teraz bym mu darowała to przecież nie zmieni się i nadal będzie robił to samo. Po za tym jest pijany, więc gdy wytrzeźwieje wcale nie musi być tak jak teraz. Może to tylko taka gadka, gdy jest pod wpływem alkoholu? Gdy dotarliśmy do jego pokoju, położyłam go jak najdelikatniej na łóżku i starałam się go rozebrać. Gdy jakoś mi się udało i miałam już wyjść wtedy przyciągnął mnie do siebie i wpadłam na niego.
- Carlos, jesteś pijany. - starałam się z niego zejść, ale trzymał mnie mocno
- Daj mi spokój. - próbowałam dalej, ale nic z tego
- Zostajesz. - położył mnie obok siebie i wtulił we mnie jak mały chłopczyk
Nie chciałam tu być. Gdy tylko uśnie, wyjdę stąd. Nie zostanę tutaj, przecież rano byłaby awantura i jeszcze bym usłyszała, że mnie nie kocha, a wolę żyć w świadomości, że jednak tak nie jest i może jeszcze się uda za jakiś czas, nie ze względu na dziecko. Czemu miłość musi być tak trudna? Muszę być pewna, że on jeszcze coś do mnie czuje i dopiero wtedy dowie się o ciąży...
~Magda
Cała czwórka się upiła, a teraz weź bądź mądry i zaprowadź ich do pokoju. Gdy odprowadzałam Kendalla do niego ze trzy razy wylądowaliśmy na ziemi. Do tego majaczył coś pod nosem, ale nic z tego nie rozumiałam. Mam jedynie nadzieję, że nie będzie miał przeze mnie i mój transport siniaków na swoim ciele, ale nie moja wina, że osoba pijaną trudno jest zaprowadzić do łóżka. Wiedziałam, że jest pijany i zapewne nie będzie pamiętał tego co się teraz wydarzy, więc go pocałowałam. Ostatnio nie pamiętał tego, że przyszedł do mnie do pokoju i całowaliśmy to teraz będzie tak samo. Wciągnął mnie do siebie na łóżko i objął.
- Jesteś dla mnie ważna. - szepnął, a zaraz jego usta ponownie odnalazły moje
Upił się i mówi prawdę czy ja za dużo sobie wyobrażam? A może pomylił mnie z jakąś dziewczyną? Chciałam wrócić do swojego pokoju, ale trzymał mnie nadal w objęciach i nie pozwolił odejść, więc zostałam. Czy to możliwe, że on coś do mnie czuć? Czternastoletnia dziewczyna z dwudziestotrzyletnim chłopakiem? Nie to jest niemożliwe. Nawet nie biorę tego pod uwagę. Może kiedyś o nim zapomnę...
----------------------------------------
Ja wiem, że Kendall nie ma jeszcze 23 lat, ale opowiadanie rozpoczęło się w 2012 i no cóż, ich życie w moim wykonaniu trwa już ponad rok :)
Wiem, krótki, ale zostałam wybłagana o niego, a nie chce od razu zdradzać co przyniesie za sobą te upicie chłopaków ;D Więc to dla Ciebie Karola ;)
I mam do Was jeszcze takie pytanie... Która para jest Waszą ulubioną? :)
wtorek, 28 sierpnia 2012
rozdział 61
Gdy pojawiłem się w salonie zobaczyłem, że James i Kendall siedząc naburmuszeni w salonie. Nie wiem czy chciałem wiedzieć czym jest to spowodowane. Kiedy pojawiłem się w kuchni, Carlos próbował zrobić sobie coś do jedzenia, ale wszystko leciało mu z rąk co jeszcze bardziej go denerwowało, bo na pierwszy rzut oka było widać, że on też jest wściekły.
- Co Ci jest? - spytałem go, ale zaraz tego pożałowałem, bo zmierzył mnie tylko wzrokiem
- To już nawet spytać nie można?
- Dajcie mi wszyscy święty spokój. - rzucił wszystko i wyszedł z pomieszczenia
- Czy ktoś normalny mieszka w tym domu? - spytałem sam siebie, nalewając sobie soku do szklanki
Skierowałem się do pokoju, siadając przy chłopakach i przez długi czas było słychać tylko telewizor grający przed nami, którego chyba żaden z nas nie oglądał. Byłem cholernie ciekawy o co tej trójce chodzi. Już miałem zapytać chłopaków o co chodzi, gdy ze schodów było słychać śmiechy. Na pewno było to dziewczyny, ale także jeden chłopak. Pomyślałem o Łukaszu, a zaraz mogłem już być tego pewny, bo zeszli we czwórkę na dół, a ja od razu parsknąłem śmiechem. Cała trójka jest zazdrosna, że ich 'pani i władca' serca zajęta jest teraz innym osobnikiem tej samej płaci co oni. Czyli wszystko jasne. Mam już zupełną pewność, że Carlos cholernie kocha Karolinę, ale będzie się złościł na te słowa, które mu powiedziała, a nasz Kendzio zakochał nam się w Madzi. Chyba znaczy. Tak mi się przynajmniej wydaje.
- Z czego się śmiejesz? - spytały dziewczyny
- Z niczego. - wyszczerzyłem się jak głupi
- Logan mów. - odezwała się Magda i zaczęła się kierować w moją stronę
- No po prostu, mam dobry humor. - zaśmiałem się
- Co? Jakaś dziewczyna? - oho, opacznie już mnie zrozumiały
- Nie! - po raz kolejny parsknąłem śmiechem
- Logan mów i to migiem! Jak się nazywa, ile ma lat i skąd się znacie? - zapytała Karolina
- Nie chodzi o dziewczynę. - spojrzałem błagalnie na chłopaków, ale ci nawet nie zwrócili na mnie uwagi, więc popatrzyłem na Łukasza, który szybko zrozumiał o co mi chodzi
- Dziewczyny zostawcie go. Będzie chciał to Wam powie. - no akurat o taką pomoc mi nie chodziło, bo żaden dziewczyny nie miałem na oku i po prostu śmiałem się z nich, ale lepsze to niż nic
- Dobra, my się wybieramy na spacer. - powiedziała Karolina (1) i skierowali się do wyjścia
- Super. - szepnął James, a ja znów zaczęłam się śmiać
- Dlatego się śmiałeś, baranie?! - spojrzał na mnie zły
- Nie? - nie dobrze, zaczyna iść w moją stronę
- Kend, pomożesz? - zapytałem, wstając z fotela i starając uciec przed Jamesem
- A ze mnie się nie śmiałeś? - spytał, a ja zamiast odpowiedzieć, że nie to zacząłem się szczerzyć i uciekłem do ogrodu
- Ja Cię zamorduje! - krzyknął i wbiegł za mną
Ganialiśmy się jak głupi, a ja plułem sobie w brodę, że nie zaprzeczyłem. Teraz mam przerąbane od nich. Na początku tylko ta dwójka, ale zaraz zawołali Carlosa, który także dowiedział się, że i z niego miałem brechty, więc byłem na przegranej pozycji, a że biegnąc przy basenie potknąłem się o coś to wylądowałem w basenie. Teraz ja byłem wyśmiewany przez nich. W sumie to od dawna nie zajęliśmy się sobą i nie gadaliśmy razem. Trzeba to naprawić. Chciałem wyjść z basenu, ale że Carlos jeszcze mnie wepchnął to nie udało mi się to, ale coś innego tak. Zdążyłem złapać go za nogawkę spodni i wpadł razem ze mną, a z pozostałą dwójką stojącą przy nas i śmiejącą się zrobiliśmy to samo. Zaczęliśmy się wzajemnie podtapiać, a gdy mieliśmy dość tej zabawy, wyszliśmy z basenu i położyliśmy na trawie. Pogoda dziś dopisywała, więc szybko wyschniemy.
- Chłopaki, mam do Was pytanie. Dawno nie gadaliśmy. - a ci potwierdzili moje słowa
- Kendall, kochasz Magdę, co nie? - spytałem go pierwszego, a ten zmierzył mnie wzrokiem
- Jesteśmy przyjaciółmi to chyba możesz nam powiedzieć. - dodałem, a ten spojrzał na Jamesa
- Na sucho nie będę gadał. Zaraz wracam. - odparł Kendall i poszedł do domu, a zaraz pojawił się przy nas z czterema puszkami piwa
- James nie będziesz się wściekał? - spytał otwierając puszkę i nie patrząc na niego
- Oj wyluzuj. Przecież jak będzie szczęśliwi to ja nie mam nic przeciwko temu.
- Taa... Szczęśliwi, ale nie wiadomo co ona do mnie czuje. Odpowiadając na Twoje pytanie Logi no to tak. Jest pomiędzy nami tyle lat różnicy i z tego nic nie wyjdzie.
- Od razu pesymista. Nie możesz spróbować? - odezwał się Carlos
- A Ty z Karoliną to co? Rozwaliliście swój związek i jakoś poskładać go nie możecie.
- To co innego! Nazwała mnie dzieciuchem. Dobra może i czasami zachowuje się jak dziecko, ale jakoś wcześniej jej to nie przeszkadzało.
- Wtedy na plaży przesadziłeś z Magdą. - odpowiedział mu Kendall
- Oj no kurde. Chciałem pomóc i dowiedzieć się co ona do Ciebie czuje.
- A schrzaniłeś to i nie tylko to.
- Dobra, chłopaki nie dokopujcie mi. Wiem, że zawaliłem, ale ona też nie powinna mi tego mówić.
- Obraziłeś się o prawdę? - zapytał James, a zaraz został spiorunowany przez Carlosa wzrokiem
- Musimy mówić o mnie? Kto dziś chodził naburmuszony na widok Łukasza?
- A Ty to co? - odparł na jego zarzuty James
- Nie musiała jak się do niego łasić i łapać go za rękę. - dodał wkurzony Carlos
- Chłopaki ja nie chciałbym Wam przeszkadzać w tej przepychance słownej, ale całej Waszej trójce nie spodobał się przyjazd Łukasza. - wyszczerzyłem się jak głupi, a zaraz tego pożałowałem, bo ochlapali mnie wodą z basenu
- Logiś Ty nas wziąłeś na spytki, a jak u Ciebie w sprawach sercowych?
- U mnie nic. Wszystko po staremu, nikogo ciekawego nie poznałem. - powiedziałem zgodnie z prawdą
W końcu od bardzo dawna spędziliśmy ten dzień w czwórkę. Czwórkę przyjaciół, która ostatnio nie miała dla siebie zbytnio czasu, ale teraz przy odrobinie piwa, każdy powiedział co mu leży na sercu i posłuchał raz innych. Inna sprawa, że piliśmy na słońcu i troszeczkę nas wzięło...
----------------------------------------
I chłopcy się upili ;D
Mam nadzieję, że się podobał taki Loganowy rozdział :)
Wkurzyłam się na onet za te niepokazujące rozdziały i o, jestem na blogspocie ;) Wszystkie rozdziały są, takie same jakie pojawiły się na onecie :) Tutaj też był remont w bohaterach ;)
- Co Ci jest? - spytałem go, ale zaraz tego pożałowałem, bo zmierzył mnie tylko wzrokiem
- To już nawet spytać nie można?
- Dajcie mi wszyscy święty spokój. - rzucił wszystko i wyszedł z pomieszczenia
- Czy ktoś normalny mieszka w tym domu? - spytałem sam siebie, nalewając sobie soku do szklanki
Skierowałem się do pokoju, siadając przy chłopakach i przez długi czas było słychać tylko telewizor grający przed nami, którego chyba żaden z nas nie oglądał. Byłem cholernie ciekawy o co tej trójce chodzi. Już miałem zapytać chłopaków o co chodzi, gdy ze schodów było słychać śmiechy. Na pewno było to dziewczyny, ale także jeden chłopak. Pomyślałem o Łukaszu, a zaraz mogłem już być tego pewny, bo zeszli we czwórkę na dół, a ja od razu parsknąłem śmiechem. Cała trójka jest zazdrosna, że ich 'pani i władca' serca zajęta jest teraz innym osobnikiem tej samej płaci co oni. Czyli wszystko jasne. Mam już zupełną pewność, że Carlos cholernie kocha Karolinę, ale będzie się złościł na te słowa, które mu powiedziała, a nasz Kendzio zakochał nam się w Madzi. Chyba znaczy. Tak mi się przynajmniej wydaje.
- Z czego się śmiejesz? - spytały dziewczyny
- Z niczego. - wyszczerzyłem się jak głupi
- Logan mów. - odezwała się Magda i zaczęła się kierować w moją stronę
- No po prostu, mam dobry humor. - zaśmiałem się
- Co? Jakaś dziewczyna? - oho, opacznie już mnie zrozumiały
- Nie! - po raz kolejny parsknąłem śmiechem
- Logan mów i to migiem! Jak się nazywa, ile ma lat i skąd się znacie? - zapytała Karolina
- Nie chodzi o dziewczynę. - spojrzałem błagalnie na chłopaków, ale ci nawet nie zwrócili na mnie uwagi, więc popatrzyłem na Łukasza, który szybko zrozumiał o co mi chodzi
- Dziewczyny zostawcie go. Będzie chciał to Wam powie. - no akurat o taką pomoc mi nie chodziło, bo żaden dziewczyny nie miałem na oku i po prostu śmiałem się z nich, ale lepsze to niż nic
- Dobra, my się wybieramy na spacer. - powiedziała Karolina (1) i skierowali się do wyjścia
- Super. - szepnął James, a ja znów zaczęłam się śmiać
- Dlatego się śmiałeś, baranie?! - spojrzał na mnie zły
- Nie? - nie dobrze, zaczyna iść w moją stronę
- Kend, pomożesz? - zapytałem, wstając z fotela i starając uciec przed Jamesem
- A ze mnie się nie śmiałeś? - spytał, a ja zamiast odpowiedzieć, że nie to zacząłem się szczerzyć i uciekłem do ogrodu
- Ja Cię zamorduje! - krzyknął i wbiegł za mną
Ganialiśmy się jak głupi, a ja plułem sobie w brodę, że nie zaprzeczyłem. Teraz mam przerąbane od nich. Na początku tylko ta dwójka, ale zaraz zawołali Carlosa, który także dowiedział się, że i z niego miałem brechty, więc byłem na przegranej pozycji, a że biegnąc przy basenie potknąłem się o coś to wylądowałem w basenie. Teraz ja byłem wyśmiewany przez nich. W sumie to od dawna nie zajęliśmy się sobą i nie gadaliśmy razem. Trzeba to naprawić. Chciałem wyjść z basenu, ale że Carlos jeszcze mnie wepchnął to nie udało mi się to, ale coś innego tak. Zdążyłem złapać go za nogawkę spodni i wpadł razem ze mną, a z pozostałą dwójką stojącą przy nas i śmiejącą się zrobiliśmy to samo. Zaczęliśmy się wzajemnie podtapiać, a gdy mieliśmy dość tej zabawy, wyszliśmy z basenu i położyliśmy na trawie. Pogoda dziś dopisywała, więc szybko wyschniemy.
- Chłopaki, mam do Was pytanie. Dawno nie gadaliśmy. - a ci potwierdzili moje słowa
- Kendall, kochasz Magdę, co nie? - spytałem go pierwszego, a ten zmierzył mnie wzrokiem
- Jesteśmy przyjaciółmi to chyba możesz nam powiedzieć. - dodałem, a ten spojrzał na Jamesa
- Na sucho nie będę gadał. Zaraz wracam. - odparł Kendall i poszedł do domu, a zaraz pojawił się przy nas z czterema puszkami piwa
- James nie będziesz się wściekał? - spytał otwierając puszkę i nie patrząc na niego
- Oj wyluzuj. Przecież jak będzie szczęśliwi to ja nie mam nic przeciwko temu.
- Taa... Szczęśliwi, ale nie wiadomo co ona do mnie czuje. Odpowiadając na Twoje pytanie Logi no to tak. Jest pomiędzy nami tyle lat różnicy i z tego nic nie wyjdzie.
- Od razu pesymista. Nie możesz spróbować? - odezwał się Carlos
- A Ty z Karoliną to co? Rozwaliliście swój związek i jakoś poskładać go nie możecie.
- To co innego! Nazwała mnie dzieciuchem. Dobra może i czasami zachowuje się jak dziecko, ale jakoś wcześniej jej to nie przeszkadzało.
- Wtedy na plaży przesadziłeś z Magdą. - odpowiedział mu Kendall
- Oj no kurde. Chciałem pomóc i dowiedzieć się co ona do Ciebie czuje.
- A schrzaniłeś to i nie tylko to.
- Dobra, chłopaki nie dokopujcie mi. Wiem, że zawaliłem, ale ona też nie powinna mi tego mówić.
- Obraziłeś się o prawdę? - zapytał James, a zaraz został spiorunowany przez Carlosa wzrokiem
- Musimy mówić o mnie? Kto dziś chodził naburmuszony na widok Łukasza?
- A Ty to co? - odparł na jego zarzuty James
- Nie musiała jak się do niego łasić i łapać go za rękę. - dodał wkurzony Carlos
- Chłopaki ja nie chciałbym Wam przeszkadzać w tej przepychance słownej, ale całej Waszej trójce nie spodobał się przyjazd Łukasza. - wyszczerzyłem się jak głupi, a zaraz tego pożałowałem, bo ochlapali mnie wodą z basenu
- Logiś Ty nas wziąłeś na spytki, a jak u Ciebie w sprawach sercowych?
- U mnie nic. Wszystko po staremu, nikogo ciekawego nie poznałem. - powiedziałem zgodnie z prawdą
W końcu od bardzo dawna spędziliśmy ten dzień w czwórkę. Czwórkę przyjaciół, która ostatnio nie miała dla siebie zbytnio czasu, ale teraz przy odrobinie piwa, każdy powiedział co mu leży na sercu i posłuchał raz innych. Inna sprawa, że piliśmy na słońcu i troszeczkę nas wzięło...
----------------------------------------
I chłopcy się upili ;D
Mam nadzieję, że się podobał taki Loganowy rozdział :)
Wkurzyłam się na onet za te niepokazujące rozdziały i o, jestem na blogspocie ;) Wszystkie rozdziały są, takie same jakie pojawiły się na onecie :) Tutaj też był remont w bohaterach ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)