Do domu wróciłam razem z Loganem i Kendallem. Pierwszy z nich był na mnie wściekły, a Kendall to chyba też, bo nawet nie zaszczycił mnie wzrokiem. Był wzburzony tym, że spałam w pokoju z Alexem, a i tak oberwałam mi się bardziej, bo w necie pojawiły się fotki Jamesa z pubu i z wczorajszej imprezy. Wielka afera, nic się przecież nie stało. Powiedział, że mnie już nigdzie nie zabierze, bo Karolina go zabije. Dla mnie lepiej, bo Kendalla by znowu zaprosił i musiałabym być z nim w jednym pomieszczeniu. Niezłym zaskoczeniem było dla mnie to, że kiedy wrócili do domu była tam mała Vivienne. Moja siostra, którą w końcu ujrzałam po kilku dniach trzymała ją wtedy na rękach i co najdziwniejsze miała wtedy w oczach łzy. Nie miałam pojęcia o co chodzi, a ją obejmował James i szeptał coś do ucha.
- Jak słodko. Teraz wy postarajcie się o bobaska. - zaśmiałam się Logan, a w tym momencie Karolina oddała małą jej mamie i pobiegła na górę
- Mogłeś sobie darować! - wrzasnął James i chciał iść za nią na górę, lecz zadzwonił jego telefon
- Powiedziałem coś nie tak? - zdziwił się Logie
- Nie wiem czy mogę wam o tym powiedzieć... Nie wiem czy Karolina... Ehhh... - odparła młoda mama
W tamtym momencie James zakończył rozmowę i od razu wyszedł z domu. Nie rozumiem niczego co tu się dzieje. Olałam to wszystko i poszłam do siebie na górę, bo później miałam spotkać się z Alexem. Udało mi się zdobyć jego numer i już się skontaktowaliśmy.
W końcu odezwała się do mnie Jessica. Chciałem z nią porozmawiać o tym rzekomo naszym dziecku... Nie miałem pojęcia co o tym wszystkim myśleć, ale chciałem się z nią spotkać i dowiedzieć się czy to prawda. Ona musiała wiedzieć czy to moje dziecko. Kiedy w końcu oddzwoniła od razu się z nią umówiłem na spotkanie. Przestałem myśleć o czymkolwiek i spotkałem się z nią. Spojrzała na mnie zaskoczona i spuściła wzrok.
- Tak James. To jest twoje dziecko. - wolałbym dostać milion razy twarz, wolałbym aby mnie zlinczowali aby tylko nie usłyszeć tego...
- Jessica, proszę. Powiedz, że żartujesz... - odparłem, chowając twarz w dłoniach
- Mam skłamać? - spojrzałem na nią, nie wiedząc co mam zrobić, zupełnie gubiąc się w tej sytuacji. Co teraz?
Siedziałam przez cały czas sama w pokoju. Nie chciałam litości, chciałam jedynie teraz tego, aby James mocno mnie przytulił i powiedział, że to między nami nic nie zmienia. Tylko nie mogłam się teraz tego doczekać. Ethan wypowiedział się na temat tego co on by zrobił i w jakiś sposób ułożyłam sobie scenariusz, że tak właśnie zrobi James. Kiedy miałam na rękach Vivienne i wszedł do domu, straciłam głowę, a kiedy podszedł i przytulił mnie od tyłu, totalnie nie wiedziałam co zrobić. Chciał coś powiedzieć, ale wtedy wrócili inni, a kiedy odezwał się Logan, nie potrafiłam już. Od razu w oczach zebrały się łzy, a nie chciałam rozpłakać się przy innych, dlatego udałam się na górę. Tylko, że od tamtego czasu siedziałam tam i nic się nie wydarzyło. Założyłam sobie słuchawki i włączyłam muzykę. Głośno. Bardzo głośno. Jak najgłośniej się dało, a trafiła się taka piosenka, że od razu zaczęłam płakać na nowo. Nie broniłam się przed tym, musiałam się wypłakać. Ponownie...
Wróciłem do domu, a idąc na górę, obawiałem się czy Karolina jest na górze. Jednak i tak i tak musiała się dowiedzieć o tym, że... Że to naprawdę moje dziecko. Teraz nigdy nie będzie sytuacji dobrej, żeby powiedzieć o tym. Po cichu wszedłem do naszej sypialni, a cicho odetchnąłem z ulgą, ponieważ spała, a do tego głośno słuchała muzykę. Podszedłem do łóżka, wyłączając iPoda i delikatnie wyciągając słuchawki z jej uszu. Widać było, że płakała. Okropnie czułem się z myślą, że sprawię jej większy ból. Dlaczego los przeciwstawił się przeciwko mnie, dając mi dziecko nie z tą kobietą, z którą był chciał? Dlaczego zawsze byliśmy karani i nie mogliśmy mieć w końcu spokoju i żyć szczęśliwi? Aż taką przeszkodzą by było nasze szczęście? Delikatnie pogładziłem jej policzek, szeptając:
- Nie chce sprawiać ci takiego bólu... - niespokojnie się poruszyła, jednak spała dalej.
Nie chcąc jej przeszkadzać w śnie, wyszedłem z pokoju, a na korytarzu zauważyłem rozmawiających chłopaków, Logana i Kendalla.
- Czy ktoś nam w końcu powie o co w tym wszystkim chodzi? - usłyszałem od nich
- Na trzeźwo nie dam rady. - chłopaki spojrzeli po sobie, a ja poszedłem na dół, aby wziąć jakikolwiek napój procentowy
Dość szybko wróciłem do nich, a oboje byli już w pokoju Kendalla. Podałem im po piwie, a sam swoje szybko otworzyłem i wypiłem jednym łykiem.
- Aż tak? - odezwał się Kendall, a ja postawiłem pustą butelkę na podłodze. Wracając do wcześniejszej pozycji, zacząłem im o wszystkim opowiadać. Nie wypytywali, pozwolili mi mówić i nie oceniali. Tego mi było teraz potrzeba, byłem w tym wszystkim zagubiony. Kiedy skończyłem swój monolog, oni patrzyli na mnie nadal mocno zdziwieni. Nie chciałbym być w tej sytuacji, a niestety muszę stawić jej czoła. Tylko jak ja mam to teraz rozwiązać?
Ktoś to jeszcze czyta? Ktoś ma na to w ogóle ochotę?
sobota, 20 lipca 2013
poniedziałek, 17 czerwca 2013
rozdział 96
Nie mam pojęcia ile kto wczoraj wypił, ale każdy po tej imprezie leżał gdziekolwiek. Mnie też nieźle bolała głowa, a jak bardzo chciało mi się pić... Jednak obudził mnie telefon i odbierając go poszedłem do kuchni po jakieś picie. Kiedy Carlos przekazał mi to co chciał, aż wryło mnie w ziemie. Rozłączyłem się i od razu zacząłem szukać tego materiału o nas w internecie. Ciśnienie od razu skoczyło mi do góry, jak ktoś śmiał to zrobić?! Andrea podeszła do mnie i przytuliła się do mnie.
- Hej, Kochanie. Co się stało?
- Spójrz. - powiedziałem podając jej telefon - Kto to zrobił to cholery?! - krzyknąłem wściekły, a wszyscy spojrzeli na mnie dziwnie
- Kto zrobił tu zdjęcia i je wysłał dalej?!
- Logan... - usłyszałem Andreę i odwróciłem się do niej, a ta podała mi telefon
- Tu coś jeszcze jest... - spojrzałem w ekran, a tam było zdjęcie jak James pił w jakimś klubie kilka dni temu
Zrobili z nas jakiś pijaków! Którzy myślą tylko o piciu! Rozejrzałem się po pokoju i sądziłem, że nikt z nich nie mógł tego zrobić. Znałem każdego już dość długo i miałem do nich wszystkich zaufanie, a jednak ktoś to zrobił.
- Co tak wszyscy krzyczycie? - wyszedł z pokoju Alex, zamykając szybko drzwi
W końcu postanowiłam wyjść od Ethana i wrócić do domu. Spędziłam tu dwie noce i chyba wystarczy. Do tego rozładował mi się telefon, a byłam bardzo ciekawa czy ktokolwiek się zainteresował moim zniknięciem. Ethan uparł się, że mnie odwiezie, więc bardzo szybko zjawiłam się w domu. Bardzo bałam się wejść do środka, a kiedy przekroczyłam próg wpadłam na ubierających się Karolinę i Carlosa.
- Czy ty jesteś normalna?! - krzyknęła na mnie dziewczyna
- Tak. Nie każdy ma tak cudowne życie jak ty i nie ma żadnych zmartwień. - odparłam chamsko i udałam się na górę
- O co ci chodzi? - złapała mnie za rękę
- Puść mnie! - próbowałam się wyrwać, ale nic z tego, ta strasznie mocno mnie trzymała
- Cały czas coś do mnie masz! Co ja ci takiego zrobiłam?!
- Przytłacza mnie ta twoja idealność! Wszystko masz i o nic nie musisz się martwić! Mi cały czas życie podkłada pod nogi jakieś przeszkody i cały czas muszę cierpieć! Myślisz, że to takie cudowne wiedzieć, że nie mogę zajść w ciążę i nie mogę dać dziecka Jamesowi?! Że to miło dowiedzieć się, że James ma dziecko z inną?! - chciała mnie przytulić, ale od razu się odsunęłam - Nienawidzę litości. I nawet nie próbuj. - dodałam i od razu pobiegłam na górę
Wychodziliśmy właśnie z domu do szpitala. To dzisiaj Vivienne miała wrócić z nami do domu i już mieliśmy po nią jechać, kiedy do domu weszła Karolina. Naskoczyłam na nią, a ta zaraz zaczęła się ze mną kłócić, by po chwili wykrzyczeć to co ją bolało. Zaczęłam żałować tych wszystkich swoich słów. Od razu zaczęłam sądzić, że to ona coś narozrabiała i temu te wszystkie zdjęcia Jamesa z klubu się pojawiły, że to przez nią się upił Teraz to wszystko nabrało innych barw. Tylko z kim James ma te dziecko? Co ona miała na myśli? Jaa.... Nawet nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć...
- Kochanie. Chodź, musimy jechać po Małą.
- Tak, tak... Już. - ubrałam się do końca i wyszłam razem z Carlosem z domu, jednak cały czas myśląc o Karolinie...
- Nie no! Tego Jamesa to naprawdę pogięło! - krzyknęłam nagle wkurzona, a Carlos na mnie spojrzał
- Kochanie, nie nam tego osądzać. - powiedział, łapiąc moją dłoń
- Ale on ją zdradził, rozumiesz?! Ma dziecko z inną! Zawsze miałam go za porządnego człowieka...
- Karola. Nie wiemy co tak naprawdę się stało.
- Zamorduje go, gdy tylko go zobaczę. Obiecuję ci!
Byłam cholernie podminowana. Wszystko mnie wkurzało, a Vivienne płakała, gdy miałam ją na rękach. W końcu Carlos przejął ją ode mnie i włożył do nosidełka. Pozbierałam wszystkie rzeczy, ale i tak dziwnie się czułam. Cały czas myślałam o Karolinie i Jamesie. Bałam się o nich. Nie wiedziałam co teraz się z nimi stanie. Jak to wszystko się potoczy...
Nie małym zaskoczeniem było dla mnie to, gdy obudziłam się w nieznanym mi łóżku, a co najlepsze leżał obok mnie Alex. Przejechałam dłonią po swoim ciele i na szczęście byłam całkowicie ubrana.
- Witaj. - wymruczał mi chłopak do ucha, obejmując mnie i przysuwając mocno do mnie
- Takie tam małe pytanko. Co ja tu robię? - zachichotał, co robił bardzo słodko...
- Troszeczkę się wczoraj do mnie przykleiłaś i nie chciałaś puścić. Większość już była mocno pijana i mało miejsca, żeby cię gdzieś ulokować, więc pozwoliłem sobie cię zabrać do mnie.
- To bardzo miłe z twojej strony. - uśmiechnęłam się łobuzersko, odkręcając w jego stronę i zakładając ręce na jego szyję
Zagryzłam delikatnie wargę, aby pokazać mu, że może mnie pocałował. Jednak chyba nie zrozumiał tego gestu, a kiedy ja zbliżyłam swoją twarz do niego, ten odsunął się z zadziornym uśmiechem.
- Hej! - zaśmiałam się i usiadłam na nim okrakiem, aby potem ponownie przysunąć się do niego, ale kiedy miałam już musnąć jego usta, zza drzwi usłyszeliśmy krzyk Logana
- Ugh... Zaraz wrócę, dobrze? - zapytał, więc nie pozostało mi nic innego, jak zejść z niego
Miał już wyjść, jednak cofnął się i ujął moją twarz w dłonie, a po chwili wpił w moje usta. Było to dla mnie niezłym zaskoczeniem, ale oczywiście odwzajemniłam ten pocałunek, ale ponownie dało się słyszeć krzyk Logana, dlatego Alex odsunął się ode mnie i wyszedł z pokoju, szybko zamykając drzwi. Rozłożyłam się na łóżku, a dłońmi dotknęłam swoich ust. Tak dawno nie czułam niczyich ust na swoich, tak bardzo tego pragnęłam, a pomińmy to, że nic nie czuję do tego chłopaka. Jest przystojny i używa pięknych perfum....
Przepraszam, ale nie z mojej winy nic nie pojawiało się na blogu. Miałam kłopoty z komputerem, które nadal mam. Wybaczcie, ale nie wiem kiedy też pojawi się następny rozdział.
- Hej, Kochanie. Co się stało?
- Spójrz. - powiedziałem podając jej telefon - Kto to zrobił to cholery?! - krzyknąłem wściekły, a wszyscy spojrzeli na mnie dziwnie
- Kto zrobił tu zdjęcia i je wysłał dalej?!
- Logan... - usłyszałem Andreę i odwróciłem się do niej, a ta podała mi telefon
- Tu coś jeszcze jest... - spojrzałem w ekran, a tam było zdjęcie jak James pił w jakimś klubie kilka dni temu
Zrobili z nas jakiś pijaków! Którzy myślą tylko o piciu! Rozejrzałem się po pokoju i sądziłem, że nikt z nich nie mógł tego zrobić. Znałem każdego już dość długo i miałem do nich wszystkich zaufanie, a jednak ktoś to zrobił.
- Co tak wszyscy krzyczycie? - wyszedł z pokoju Alex, zamykając szybko drzwi
W końcu postanowiłam wyjść od Ethana i wrócić do domu. Spędziłam tu dwie noce i chyba wystarczy. Do tego rozładował mi się telefon, a byłam bardzo ciekawa czy ktokolwiek się zainteresował moim zniknięciem. Ethan uparł się, że mnie odwiezie, więc bardzo szybko zjawiłam się w domu. Bardzo bałam się wejść do środka, a kiedy przekroczyłam próg wpadłam na ubierających się Karolinę i Carlosa.
- Czy ty jesteś normalna?! - krzyknęła na mnie dziewczyna
- Tak. Nie każdy ma tak cudowne życie jak ty i nie ma żadnych zmartwień. - odparłam chamsko i udałam się na górę
- O co ci chodzi? - złapała mnie za rękę
- Puść mnie! - próbowałam się wyrwać, ale nic z tego, ta strasznie mocno mnie trzymała
- Cały czas coś do mnie masz! Co ja ci takiego zrobiłam?!
- Przytłacza mnie ta twoja idealność! Wszystko masz i o nic nie musisz się martwić! Mi cały czas życie podkłada pod nogi jakieś przeszkody i cały czas muszę cierpieć! Myślisz, że to takie cudowne wiedzieć, że nie mogę zajść w ciążę i nie mogę dać dziecka Jamesowi?! Że to miło dowiedzieć się, że James ma dziecko z inną?! - chciała mnie przytulić, ale od razu się odsunęłam - Nienawidzę litości. I nawet nie próbuj. - dodałam i od razu pobiegłam na górę
Wychodziliśmy właśnie z domu do szpitala. To dzisiaj Vivienne miała wrócić z nami do domu i już mieliśmy po nią jechać, kiedy do domu weszła Karolina. Naskoczyłam na nią, a ta zaraz zaczęła się ze mną kłócić, by po chwili wykrzyczeć to co ją bolało. Zaczęłam żałować tych wszystkich swoich słów. Od razu zaczęłam sądzić, że to ona coś narozrabiała i temu te wszystkie zdjęcia Jamesa z klubu się pojawiły, że to przez nią się upił Teraz to wszystko nabrało innych barw. Tylko z kim James ma te dziecko? Co ona miała na myśli? Jaa.... Nawet nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć...
- Kochanie. Chodź, musimy jechać po Małą.
- Tak, tak... Już. - ubrałam się do końca i wyszłam razem z Carlosem z domu, jednak cały czas myśląc o Karolinie...
- Nie no! Tego Jamesa to naprawdę pogięło! - krzyknęłam nagle wkurzona, a Carlos na mnie spojrzał
- Kochanie, nie nam tego osądzać. - powiedział, łapiąc moją dłoń
- Ale on ją zdradził, rozumiesz?! Ma dziecko z inną! Zawsze miałam go za porządnego człowieka...
- Karola. Nie wiemy co tak naprawdę się stało.
- Zamorduje go, gdy tylko go zobaczę. Obiecuję ci!
Byłam cholernie podminowana. Wszystko mnie wkurzało, a Vivienne płakała, gdy miałam ją na rękach. W końcu Carlos przejął ją ode mnie i włożył do nosidełka. Pozbierałam wszystkie rzeczy, ale i tak dziwnie się czułam. Cały czas myślałam o Karolinie i Jamesie. Bałam się o nich. Nie wiedziałam co teraz się z nimi stanie. Jak to wszystko się potoczy...
Nie małym zaskoczeniem było dla mnie to, gdy obudziłam się w nieznanym mi łóżku, a co najlepsze leżał obok mnie Alex. Przejechałam dłonią po swoim ciele i na szczęście byłam całkowicie ubrana.
- Witaj. - wymruczał mi chłopak do ucha, obejmując mnie i przysuwając mocno do mnie
- Takie tam małe pytanko. Co ja tu robię? - zachichotał, co robił bardzo słodko...
- Troszeczkę się wczoraj do mnie przykleiłaś i nie chciałaś puścić. Większość już była mocno pijana i mało miejsca, żeby cię gdzieś ulokować, więc pozwoliłem sobie cię zabrać do mnie.
- To bardzo miłe z twojej strony. - uśmiechnęłam się łobuzersko, odkręcając w jego stronę i zakładając ręce na jego szyję
Zagryzłam delikatnie wargę, aby pokazać mu, że może mnie pocałował. Jednak chyba nie zrozumiał tego gestu, a kiedy ja zbliżyłam swoją twarz do niego, ten odsunął się z zadziornym uśmiechem.
- Hej! - zaśmiałam się i usiadłam na nim okrakiem, aby potem ponownie przysunąć się do niego, ale kiedy miałam już musnąć jego usta, zza drzwi usłyszeliśmy krzyk Logana
- Ugh... Zaraz wrócę, dobrze? - zapytał, więc nie pozostało mi nic innego, jak zejść z niego
Miał już wyjść, jednak cofnął się i ujął moją twarz w dłonie, a po chwili wpił w moje usta. Było to dla mnie niezłym zaskoczeniem, ale oczywiście odwzajemniłam ten pocałunek, ale ponownie dało się słyszeć krzyk Logana, dlatego Alex odsunął się ode mnie i wyszedł z pokoju, szybko zamykając drzwi. Rozłożyłam się na łóżku, a dłońmi dotknęłam swoich ust. Tak dawno nie czułam niczyich ust na swoich, tak bardzo tego pragnęłam, a pomińmy to, że nic nie czuję do tego chłopaka. Jest przystojny i używa pięknych perfum....
Przepraszam, ale nie z mojej winy nic nie pojawiało się na blogu. Miałam kłopoty z komputerem, które nadal mam. Wybaczcie, ale nie wiem kiedy też pojawi się następny rozdział.
piątek, 26 kwietnia 2013
rozdział 95
Nie miałam najmniejszej ochoty iść na tą imprezę do znajomych Andrei. Jednak gdy Savannah usłyszała, że też może iść to co mogłam zrobić? Później bym wysłuchiwała, że nigdzie nie chce wychodzić. Przyszła do mnie kilka godzin przed imprezą i razem się szykowałyśmy. Logan około godzinę przed wyjściem napisał do mnie smsa z adresem i przeprosinami, że nie uda mu się po nas podjechać. Sava była szczęśliwa, że może iść na taką imprezę. Ona już zeszła na dół, a ja spakowałam do torebki potrzebne rzeczy i zaraz też wyszłam z pokoju. Kiedy zakładałam kurtkę, przyjaciółka odwróciła się stronę schodów i powiedziała:
- A co ty się tak wystroiłeś? - zaskoczona do kogo tak powiedziała, odwróciłam się i ujrzałam Kendalla, pięknie ubranego i po w chwili sięgał obok mnie po kurtkę, a do moich nozdrzy dostał się zapach jego perfum...
- Idę do znajomych Andrei. A wy? - spytał, patrząc w moje oczy
Miałam ochotę od razu zaprzeczyć, ale Savannah mnie wyprzedziła. Powiedziała, że my właśnie też tam się wybieramy. Moja ochota co do tej imprezy zmniejszyła się jeszcze bardziej. Mam się świetnie bawić widząc go obok tańczącego z inną dziewczyną? Chłopak zamówił taksówkę i zaproponował, że możemy pojechać razem z nim skoro jedziemy w te samo miejsce. Otworzył drzwi i Savannah od razu wskoczyła do niej, a zaraz za nią ja. Na szczęście usiadł z przodu jednak ciągle docierał do mnie zapach jego perfum i nie mogłam skupić się na żadnej rzeczy. Pamiętam jak mogłam w każdej chwili się do niego przytulić, on obejmował mnie ramieniem i czule całował... Jednak to już było i nie wróci więcej. Nie mam co tego wspominać, bo to już nigdy nie nastąpi. Nagle taksówka zaczęła zwalniać i kiedy zatrzymała się, wszyscy wysiedliśmy, a Kendall jeszcze musiał zapłacić. Poszłam od razu z Savannah i otworzył nam jakiś chłopak w wieku około dwudziestu lat. Przedstawił się imieniem Alex i że to on jest organizatorem tego spotkania, a potem słodko sie do mnie uśmiechnął i pomógł zdjąć kurtkę. Rozejrzałam się po pokoju i w sumie zbytnio nie różniłam się wzrostem od reszty dziewczyn. Byłam dość wysoką dziewczyną jak na swój wiek, a do tego obcasy i było w sam raz. Dostrzegłam Andreę i Logana, a kiedy i oni mnie dostrzegli pomachali do mnie, ale miałam ochotę zamordować chłopaka.
- Napijecie się czegoś? - spytał Alex, a do środka wszedł Kendall
- Tak. - odparłam od razu i gospodarz domu poprowadził mnie do kuchni, gdzie zrobił jakiegoś drinka
- Wiem, że kobiet nie pyta się o wiek, ale mogę wiedzieć? - zaśmiał się uroczo, podając alkohol
- A ile byś mi dał? - spytałam
- Siedemnaście? - odparł z uśmiechem
- I trzymajmy się tej myśli. Lepiej, żebyś nie wiedział. - przyglądał mi się chwile, ale nie wypytywał dalej
Kiedy dopiłam całego drinka, zaczęło się delikatne szumienie w głowie. Do drzwi zadzwonił ktoś jeszcze i Alex przeprosił mnie na chwilę. Zeszłam z krzesła, chcąc iść do pokoju i zatańczyć, ale chwilowo zaplątały mi się nogi i gdyby nie wchodzący ktoś do kuchni upadłabym. Jednak jakaś dziewczyna przytrzymała mnie i zachowałam pion.
- Spokojnie z alkoholem. - odparła z uśmiechem i sama zajęła się robieniem dla siebie drinka
Wyszłam z kuchni i nagle ktoś objął mnie w talii. Pachniał zupełnie jak Kendall. Przymknęłam oczy i zaciągnęłam się tym zapachem.
- Zatańczymy? - wyszeptała ta osoba i zdałam sobie sprawę, że tą osobą był Alex
- Chętnie. - uśmiechnęłam się i łapiąc moją dłoń poprowadził na środek, by zacząć wirować w rytm muzyki
Podczas jednego z obrotów zobaczyłam Kendalla, który tańczył z jakąś blondynką. Przy dokładnym spojrzeniu zauważyłam kto to. To była Savannah... Wytrąciło mnie to z równowagi, jednak zaraz znalazłam się w ramionach Alexa i znów poczułam ten zapach...
- Wszystko ok? - spytał chyba lekko zmartwiony
- Za szybko wypiłam. - zaśmiałam się i starałam się o tym nie myśleć co przed chwilą widziałam...
Kiedy Magda wraz z tym gościem co to organizował zniknęła w kuchni, wkurzony zdjąłem kurtkę i podszedłem do Savannah. Złapałem ją za rękę i pociągnąłem na środek domu, gdzie tańczyło kilka par. Spojrzała na mnie zaskoczona.
- Chciałaś stać jak ten kołek?
- Poradziłabym sobie. - prychnęła jednak zaczęliśmy razem tańczyć
Chciałem wkurzyć Magdę. Logan nawet mi nie powiedział, że ona tu będzie. Nie wiem czy to zaplanował czy jak. Jednak skoro tak już się stało to czemu by to nie wykorzystać? Zobaczę czy jej na mnie zależy. Powiedziałem to w dobrej chwili. Wyszła z kuchni, a ten chłopak objął ją i zaczął szeptać coś do ucha. Zabolało, nie powiem. Naprawdę zabolało. Zbliżyłem się nieco bliżej do Savannah, a ona nie protestowała. Nie wiem czy robiła to specjalnie czy po co, jednak mi to było na rękę. Magda w końcu to zobaczyła i widziałem na jej twarzy złość. Uśmiechnąłem się sam do siebie i nagle usłyszałem:
- Odbijany.
Logan zbliżył się do Savy, a Andrea zaczęła tańczyć ze mną.
- Co wy w ogóle robicie? Tak chcecie do siebie wrócić? - powiedziała do mnie dziewczyna
- Logan już mi prawił morały. Może ja już nie chce do niej wrócić? Może chce o niej zapomnieć?
- To dlaczego widzę w twoich oczach smutek?
- Nie mówmy o mnie. Przyszliśmy się tutaj zabawić. - odparłem i przeprosiłem ją, aby pójść do kuchni i napić się czegoś mocniejszego
Wszystko zaniedbuje. Wasze blogi, moje blogi, ehh... Mam nadzieję, że uda mi się to jak najszybciej nadrobić. Nie wiem kiedy, bo... Nie ciekawie u mnie jest. Wybaczcie :)
+ jeśli mam kogoś informować na twiterze, napiszcie :)
- A co ty się tak wystroiłeś? - zaskoczona do kogo tak powiedziała, odwróciłam się i ujrzałam Kendalla, pięknie ubranego i po w chwili sięgał obok mnie po kurtkę, a do moich nozdrzy dostał się zapach jego perfum...
- Idę do znajomych Andrei. A wy? - spytał, patrząc w moje oczy
Miałam ochotę od razu zaprzeczyć, ale Savannah mnie wyprzedziła. Powiedziała, że my właśnie też tam się wybieramy. Moja ochota co do tej imprezy zmniejszyła się jeszcze bardziej. Mam się świetnie bawić widząc go obok tańczącego z inną dziewczyną? Chłopak zamówił taksówkę i zaproponował, że możemy pojechać razem z nim skoro jedziemy w te samo miejsce. Otworzył drzwi i Savannah od razu wskoczyła do niej, a zaraz za nią ja. Na szczęście usiadł z przodu jednak ciągle docierał do mnie zapach jego perfum i nie mogłam skupić się na żadnej rzeczy. Pamiętam jak mogłam w każdej chwili się do niego przytulić, on obejmował mnie ramieniem i czule całował... Jednak to już było i nie wróci więcej. Nie mam co tego wspominać, bo to już nigdy nie nastąpi. Nagle taksówka zaczęła zwalniać i kiedy zatrzymała się, wszyscy wysiedliśmy, a Kendall jeszcze musiał zapłacić. Poszłam od razu z Savannah i otworzył nam jakiś chłopak w wieku około dwudziestu lat. Przedstawił się imieniem Alex i że to on jest organizatorem tego spotkania, a potem słodko sie do mnie uśmiechnął i pomógł zdjąć kurtkę. Rozejrzałam się po pokoju i w sumie zbytnio nie różniłam się wzrostem od reszty dziewczyn. Byłam dość wysoką dziewczyną jak na swój wiek, a do tego obcasy i było w sam raz. Dostrzegłam Andreę i Logana, a kiedy i oni mnie dostrzegli pomachali do mnie, ale miałam ochotę zamordować chłopaka.
- Napijecie się czegoś? - spytał Alex, a do środka wszedł Kendall
- Tak. - odparłam od razu i gospodarz domu poprowadził mnie do kuchni, gdzie zrobił jakiegoś drinka
- Wiem, że kobiet nie pyta się o wiek, ale mogę wiedzieć? - zaśmiał się uroczo, podając alkohol
- A ile byś mi dał? - spytałam
- Siedemnaście? - odparł z uśmiechem
- I trzymajmy się tej myśli. Lepiej, żebyś nie wiedział. - przyglądał mi się chwile, ale nie wypytywał dalej
Kiedy dopiłam całego drinka, zaczęło się delikatne szumienie w głowie. Do drzwi zadzwonił ktoś jeszcze i Alex przeprosił mnie na chwilę. Zeszłam z krzesła, chcąc iść do pokoju i zatańczyć, ale chwilowo zaplątały mi się nogi i gdyby nie wchodzący ktoś do kuchni upadłabym. Jednak jakaś dziewczyna przytrzymała mnie i zachowałam pion.
- Spokojnie z alkoholem. - odparła z uśmiechem i sama zajęła się robieniem dla siebie drinka
Wyszłam z kuchni i nagle ktoś objął mnie w talii. Pachniał zupełnie jak Kendall. Przymknęłam oczy i zaciągnęłam się tym zapachem.
- Zatańczymy? - wyszeptała ta osoba i zdałam sobie sprawę, że tą osobą był Alex
- Chętnie. - uśmiechnęłam się i łapiąc moją dłoń poprowadził na środek, by zacząć wirować w rytm muzyki
Podczas jednego z obrotów zobaczyłam Kendalla, który tańczył z jakąś blondynką. Przy dokładnym spojrzeniu zauważyłam kto to. To była Savannah... Wytrąciło mnie to z równowagi, jednak zaraz znalazłam się w ramionach Alexa i znów poczułam ten zapach...
- Wszystko ok? - spytał chyba lekko zmartwiony
- Za szybko wypiłam. - zaśmiałam się i starałam się o tym nie myśleć co przed chwilą widziałam...
Kiedy Magda wraz z tym gościem co to organizował zniknęła w kuchni, wkurzony zdjąłem kurtkę i podszedłem do Savannah. Złapałem ją za rękę i pociągnąłem na środek domu, gdzie tańczyło kilka par. Spojrzała na mnie zaskoczona.
- Chciałaś stać jak ten kołek?
- Poradziłabym sobie. - prychnęła jednak zaczęliśmy razem tańczyć
Chciałem wkurzyć Magdę. Logan nawet mi nie powiedział, że ona tu będzie. Nie wiem czy to zaplanował czy jak. Jednak skoro tak już się stało to czemu by to nie wykorzystać? Zobaczę czy jej na mnie zależy. Powiedziałem to w dobrej chwili. Wyszła z kuchni, a ten chłopak objął ją i zaczął szeptać coś do ucha. Zabolało, nie powiem. Naprawdę zabolało. Zbliżyłem się nieco bliżej do Savannah, a ona nie protestowała. Nie wiem czy robiła to specjalnie czy po co, jednak mi to było na rękę. Magda w końcu to zobaczyła i widziałem na jej twarzy złość. Uśmiechnąłem się sam do siebie i nagle usłyszałem:
- Odbijany.
Logan zbliżył się do Savy, a Andrea zaczęła tańczyć ze mną.
- Co wy w ogóle robicie? Tak chcecie do siebie wrócić? - powiedziała do mnie dziewczyna
- Logan już mi prawił morały. Może ja już nie chce do niej wrócić? Może chce o niej zapomnieć?
- To dlaczego widzę w twoich oczach smutek?
- Nie mówmy o mnie. Przyszliśmy się tutaj zabawić. - odparłem i przeprosiłem ją, aby pójść do kuchni i napić się czegoś mocniejszego
Wszystko zaniedbuje. Wasze blogi, moje blogi, ehh... Mam nadzieję, że uda mi się to jak najszybciej nadrobić. Nie wiem kiedy, bo... Nie ciekawie u mnie jest. Wybaczcie :)
+ jeśli mam kogoś informować na twiterze, napiszcie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)